Gazy cieplarniane
Gazy cieplarniane.
Gazy cieplarniane (tak zwane "gazy szklarniowe), czyli para wodna H2O, metan CH4, podtlenek azotu N2O, ozon O3, chlorofluorowęglowodory CFC, także posiadają takie właściwości. Wiele z nich bardzo długo utrzymuje się w atmosferze (przykładowo: metan przez 10 lat, dwutlenek węgla przez 120 lat, CFC12 przez lat 130). Potrafią one absorbować ciepło, ale w różnym stopniu, więc ich wpływ na ocieplenie klimatu jest niejednakowy. W latach 80. przeprowadzono badania pozwalające oszacować ich udział. I tak na przykład największy, bo 50% wpływ posiada dwutlenek węgla, następnie metan ma 18%, CFC11 oraz CFC12 mają 14% udział, a inne CFC- 12%, natomiast podtlenek azotu w 6% wpływa na zjawisko cieplarnianego efektu. Teoria niszczenia ozonu przez freony jest powszechnie znana, lecz według najnowszych doniesień odkryto nowy czynnik powodujący jego zanik. Najważniejszą rolę z pośród gazów cieplarnianych w powstawaniu dziury ozonowej odgrywają freony. Tworzą liczną grupę społeczną, ale najszersze zastosowanie znalazły dwa z nich, nazwane przez Amerykanów freonem 11 (albo CFC 11) i freonem 12 (CFC 12). Należy tu wyjaśnić wcześniej użyte skróty CFC. Skrót oznacza: C-carbon (węgiel), F-fluor, C-chlor. I tak związek chemiczny CFC-11 o wzorze chemicznym CFCl3, to związek chemiczny jednego atomu węgla z atomem fluoru i trzema atomami chloru. Oprócz tych dwóch najszerzej stosowanych freonów produkuje się jeszcze inne freony np. F-113 (CCl2FCClF2), F-114 (CClF2CClF2), F-115 (CClF2CF3), oraz zawierające chlor halony 1211 (CF2ClBr) i 1301 (CF3Br). Jednakże w dalszym ciągu trwają poszukiwania nowych freonów. Aby zdać sobie sprawę z wielkości działu gospodarki zajmującego się freonami należy wiedzieć, że tylko w samych Stanach Zjednoczonych około 300 000 ludzi było w nim zatrudnionych, a obroty wynosiły około 10 miliardów dolarów. Przez długie lata przemysł „freonowy” rozwijał się bardzo dynamicznie. Charakteryzował się corocznym 7% przyrostem produkcji, co powodowało podwojenie produkcji w 10 lat. Mimo podpisania protokołu Montrealskiego tempo ograniczania produkcji CFC i halogenów jest wolniejsze, niż zakłada większość ekspertów badających problem ozonosfery. Okazało się, że warstwa ozonowa niszczona jest w takim samym stopniu, a może i bardziej przez gazy szklarniowe, zwłaszcza dwutlenek węgla. Wyższy poziom dwutlenku węgla w atmosferze będzie prowadzić do dalszego niszczenia ozonu w górnych partiach atmosfery na półkuli północnej. Zasadniczą rolę odgrywają obłoki kryształków lodu znajdujące się na wysokości pomiędzy 15-25 km - powiedział szef agencji do spraw atmosfery prof. Thomas Peter, szef projektu badawczego z University of Technology w Zurychu. Dwutlenek węgla unosi się nad Ziemią, obniża temperaturę na wysokości stratosfery w okolicy warstwy ozonowej. Kryształki lodu w stratosferze przybierają większe rozmiary i spadają do niższych stref. Stamtąd pobierają azot, który jest głównym składnikiem atmosfery i naturalnie przeciwdziała szkodliwym cząsteczkom chloru, w rezultacie CFC (związki chlorofluorowęglowe) niszczą coraz bardziej ozon. Jak wykazują analizy, sytuacja w ten sposób staje się coraz trudniejsza w porównaniu z końcem lat 70, kiedy to po raz pierwszy naukowcy odnotowali dziurę ozonową nad Antarktydą.