Ochrona warstwy ozonowej przed działaniem fronów
Ochrona warstwy ozonowej przed działaniem fronów.
Już w 1971 roku dwóch chemików zauważyło i udowodniło niszczący wpływ freonów na warstwę ozonową atmosfery. Komisja do spraw ochrony środowiska ONZ zwróciła uwagę na to zjawisko dopiero w 1976 roku. Od tego czasu freony znalazły się na liście związków chemicznych niebezpiecznych dla środowiska naturalnego. Konkretne działania mające na celu niedopuszczenie do zmniejszania się warstwy ozonowej nad powierzchnią kuli ziemskiej zaczęto jednak podejmować dopiero od 1982 roku, kiedy to dr Joe Farman odkrył na Antarktydzie Zachodniej całkowity zanik ozonu w atmosferze. W 1987 roku w celu ochrony warstwy ozonowej z inicjatywy UNEP (Programu Ochrony Środowiska Narodów Zjednoczonych) 31 państw (w tym Polska) podpisało Protokół Montrealski. Zakładano w nim 50 - procentowe ograniczenie produkcji freonów do 2000 roku w stosunku do wartości z 1986 roku. Od 1990 roku rzeczywiście obserwuje się zmniejszenie tempa wzrostu freonów w atmosferze - z 5% rocznie do mniej niż 3%. Ponadto 11 października 1990 roku Polska stała się członkiem Konwencji Wiedeńskiej w sprawie ochrony warstwy ozonowej, w myśl, której zakazana jest produkcja freonów oraz import zagranicznych urządzeń chłodzących zawierających freony. Można, więc mówić o znacznym wzroście świadomości władz i społeczeństwa, co jest pocieszającym zjawiskiem. W produkcji kosmetyków i dezodorantów nie stosowane są już praktycznie freony, a jako nośniki używane są inne, nieszkodliwe dla środowiska gazy - propan i butan. Kosmetyki te oznaczane są jako „CFC frez" lub „ozon friendly" (przyjazne ozonowi). Także nowoczesne lodówki i chłodziarki są urządzeniami bezfreonowymi. Dziś znane zamienniki dla CFC (tzw. HCFC z dodatkowym atomem wodoru) są ponad dziesięciokrotnie droższe od freonów, a ich wymianie musiałoby podlec tysiące urządzeń (co wiąże się z setkami milionami $). Czy na taki ogromny obrót nie będzie stać jedynie największych i najbogatszych gigantów świata przemysłowego? Natężenie UV rośnie o 1% co każde 50 metrów wysokości. Na poziomie 5 km jest dwukrotnie większe niż na poziomie morza. Wg teoretycznych założeń 1% spadek ozonu odpowiada 2% wzrostowi promieniowania UV – a to odpowiada ok. 20 km wycieczce na południe. Jeśli miałby się spełnić czarny scenariusz freonowy (na co się nie zanosi) to spowodowałoby to wzrost UV równoważny przejażdżce ok. 100 km w kierunku równika np. z Gdańska do Grudziądza. Różne są opinie co do wielkości dziury ozonowej, jednak zamiast podawać powierzchnię dziury ozonowej z reguły stosuje się porównania, które mogą być przerażające. Otóż wielkość dziury ozonowej porównuje się do wielkości Ameryki Północnej, kontynentu, który swoją wielkością ustępuje jedynie Azji - największemu kontynentowi oraz Afryce. Znaczyłoby to, że dziura ozonowa gdyby znajdowała się nad Europą całkowicie by ją odsłoniła. Tym samym wszyscy Europejczycy byliby skazani na działanie szkodliwych promieni ultrafioletowych, przed którymi to właśnie chroni nas ozon.
Nie zmienia to faktu, że dziura istnieje i istniała od początku tworzenia się skomplikowanej formy organizacji materii, zwanej życiem.